MikołajekDziecięcy świat Mikołajka

Filmowa wersja popularnych opowiadań o Mikołajku nie zawodzi oczekiwań. Głównie dlatego, że nie chce zastępować oryginału.

Okrągłą, pięćdziesiątą rocznicę ukazania się pierwszej opowieści o Mikołajku, postanowiono uczcić filmową wersją jego przygód. Zadanie od początku było trudne z powodu przywiązania czytelników do serii ilustrowanych opowiadań. Twórcy filmu jednak ominęli trudności z wdziękiem. Mikołajek, którego już od ponad tygodnia możemy oglądać w kinach, to aktualnie jedna z najlepszych propozycji bieżącego repertuaru w kategorii „kino familijne”.

Wersja książkowa autorstwa duetu Goscinny – Sempe jest nieprzekładalna na język filmu. Krótkie historyjki trudno zebrać w skończoną, domkniętą fabułę, jakiej potrzebuje scenariusz. Toteż trzeba było poszukać wątku przewodniego, który został obudowany epizodami znanymi z literackiego pierwowzoru. Kinowa przygoda Mikołajka koncentruje się więc na podejrzeniu, że Mikołajek już wkrótce będzie miał braciszka, który zagrozi jego uprzywilejowanej pozycji jedynaka. To już spotkało Joachima, który od dłuższego czasu nie pojawia się w szkole – a jego niejasne losy budzą wielki niepokój małych bohaterów.

Jedną z największych zalet tego filmu jest obsada. Wszyscy odpowiednio wyraziści, trochę przerysowani – ale zarazem wiarygodni i naturalni. Wśród najmłodszych moim numerem jeden pozostaje wiecznie nieprzygotowany do lekcji Kleofas, którego nieco szelmowskie spojrzenie każe nawet dorosłym zwątpić w sens przedkładania znajomości dopływów Sekwany nad beztroskie zabawy z kolegami. Sam Mikołajek świetnie sobie radzi w głównej roli, choć scenarzyści gdzieś zgubili jego nagłe wybuchy płaczu – a szkoda.

Mikołajek wiernie odtwarza realia przełomu lat 50. i 60. XX wieku. Akcja dzieje się niespiesznie. Spokojny rytm życia, pokazywany na ekranie, znacznie odbiega zagonionej współczesności. Dziś rówieśnicy Mikołajka chyba głównie spędzają czas na grach playstation, pisaniu smsów i kolekcjonowaniu Pokemonów. A na pewno nie są już tak naiwni, żeby wierzyć w to, że rodzice porzucą ich w lesie.

Zaletą Mikołajka jest oddanie realiów dzieciństwa tamtego czasu. Powoli prowadzona fabuła różni się pod tym względem od pełnych akcji produkcji kinowych dla najmłodszych. Nie jest to też konwencja podobna do tych, które filmowe bajki kierują zarówno do dzieci, jak też – poprzez podteksty i konteksty – do dorosłych. Mikołajek powinien się spodobać i młodszym, i starszym, ponieważ gwarantuje dobrą zabawę widzom w każdym wieku. Komizmu filmu, podobnie jak opowiadań, jest komizmem postaci i komizmem sytuacyjnym. Świetnie dobrana obsada oraz urozmaicona zabawnymi epizodami historia pozwala znowu spojrzeć na świat oczami dziecka. I przypomnieć sobie na nowo, z jakiego powodu rzeczywistość dorosłych jawi się jako karykaturalna, przejaskrawiona, czasem po prostu śmieszna.

MT

Mikołajek (Le Petit Nicolas)

reż. Laureat Tirard, wyk. Maxime Gokart, Kad Merad i in.

Francja 2009, polska premiera 4.12.2009

Dodaj ocenę:
(Brak ocen)
Loading ... Loading ...